Bielsko tatry
 
  Strona główna
  Lotnictwo
  Galerie
  Imprezy
  Linki
  Inne
  Video
Sonda
Ulubione tematy :
:: lotnictwo
:: architektura miast
:: przemysł
:: zabytki
:: przyroda
:: dziennik gorgola
:: reportaże
:: inne

Zdjęcie tygodnia


powiększ

Dziennik Gorgola


Dzień 10 - pierwszomajowy koncert gitarowy ! Czyli jak pokopał mnie prąd.

Dzień 11 - moje Aleksandrowice

Dzień 9 - Zbójnik Jakubek i spotkanie integracyjne w Krynicy.

Reklama


   
 
 
Google

 :: Aktualnosci

<< Pokaż wszystkie aktualności

Katastrofa Cessny 172 w Krakowie...
Kraków, 28 czerwca, godzina 17,55
Kończy się VI Małopolski Piknik Lotniczy. Impreza przygotowana z wielkim rozmachem, świetnie promująca lotnictwo w drugiej co do wielkości aglomeracji miejskiej w Polsce. Rozpoczynają się odloty gości.



Do startu szykuje się Cessna 172 z czterema osobami na pokładzie. Jest zatankowana do pełna. Pilot wie, że do dyspozycji ma 750 metrów pasa i startuje na przeszkodę w postaci linii energetycznej. Rozpoczyna się start. Rozbieg jest długi, ciężki. Latam takim samolotem i wiem, że potrzebuje długiego rozbiegu. Na stanowisku komentatora p. Margański z niepokojem zauważa, że samolot zostaje wyrwany w powietrze, i z niepokojąco małą prędkością na dużych kątach natarcia rozpoczyna zakręt w lewo. W stronę, gdzie teren wznosi się. Pilot prawdopodobnie widząc beznadziejność sytuacji decyduje się na lądowanie na drzewach, w maleńkim zagajniku. Jedynym miejscu, gdzie nie było ludzi. Niestety nie przeżywa upadku. Jeden z pasażerów, lekko ranny, wydobywa pozostałych dwóch kolegów z wraku, który zaczyna płonąć. Lotniskowa straż pożarna przybywa po półtorej minuty. W tym czasie samolot płonie jak pochodnia.

Dzisiaj wiemy, że batalię o życie bardziej poszkodowanego pasażera lekarze przegrali...
Pozostaje smutek i rodzące się pytania.
Czy pilot musiał zatankować do pełna?
Czy jeśli była taka potrzeba, to czy musiał zabierać komplet pasażerów?
Wszak zdawał sobie sprawę, że startuje w terenie zabudowanym. Wiemy, że był doświadczonym lotnikiem. Czyżby przecenił możliwości samolotu?
Jedno jest pewne, że chyba nie zdawał sobie sprawy z następstw tej tragedii. Tragedii rodzin, smutku kolegów...

Słuchając przez dwa dni wypowiedzi ludzi postronnych oraz fachowców z zakresu lotnictwa mam mieszane odczucia. Ludzie nie związani z lataniem pod wpływem chwili krytykują organizację imprezy zlokalizowanej na lotnisku w Rakowicach. Powiedzmy, że to normalna reakcja. Ale jakież było moje zdumienie, gdy wypowiedział się były Prezes Aeroklubu Polskiego, gen. Czempiński. Właściwie to nie wypowiedział się, a skrytykował wszystko co związane z Piknikiem w Krakowie. Z jego słów wynikało niezbicie, że lotnisko jest za krótkie, położone w złym miejscu, a samolot pewnie wcale nie był przeciążony! Tego, że lądowisko działa zgodnie z prawem, że organizator posiadał wszelkie zezwolenia, tego pan Generał już nie zauważał.W mojej ocenie zrobił bardzo złą robotę dla lotnictwa i pokazów. Jednoznacznie wskazał winnych. Być może dlatego, ze jest prezesem Aeroklubu Warszawskiego, z którego pochodziła załoga i samolot.

Dla całej naszej lotniczej społeczności śmierć kolegów to tragedia. Ale przecież w każdym locie istnieje ryzyko.
Mam wielki żal, że być może takie oceny osób jednoznacznie utożsamianych z lotnictwem, połączone z wypowiedziami - nieraz histerycznymi - osób z poza lotnictwa, doprowadzą do sytuacji, w której VI Piknik będzie ostatnim.
I nie będzie już można zobaczyć historycznych samolotów w historycznym miejscu, bo nasi ludzie - lotnicy - podetną im skrzydła. Wówczas zginie coś, co nazywamy "Genius locii"
Obym się mylił...

Komentarz
Właśnie parkowałem pod blokiem gdzie, mieszkam i w radio usłyszałem. Włączyłem telewizor i zobaczyłem generała, kopara mi opadła. Jak można ferować wyroki, bez wiedzy i zbadania sprawy. Poczekać na orzeczenie komisji badania wypadków lotniczych i prokuratury a nie oskarżać (winne miejsce, nie spełniające wymogów bezpieczeństwa). Potem dolał do pieca rzecznik prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie, oskarżając organizatorów o brak osobistej obecności dyrektora muzeum na miejscu wypadku (a ten leżał w szpitalu po operacji) i brak zainteresowania sprawą. Tych, którzy nie są związani z lotnictwem lub bezpieczeństwem, rozumiem, ale niektórych lotników nie. Szacun, dla Michała Wiśniewskiego (jego muzyka, nie dla mnie), który wprowadził rozsądek w tej dyskusji medialnej i przyhamował wypowiedzi swojego prezesa G. Czempińskiego. Aeroklub Warszawski ma problemy ze szkoleniem lotniczym na swoim terenie, nie organizuje Air Show (zazdroszczą?), co nie oznacza, że skoro my nie możemy, to nie dajmy innym. Nasze własne piekiełko, nie trzeba w piekle pilnować kotła z Polakami, sami się przypilnują, by nikt nie miał lepiej. Będzie Ľle, jak to był ostatni Piknik, ale przynajmniej wreszcie tam polatałem w znamienitym towarzystwie i zachowam to w pamięci do końca swego żywota. Nie rozumiem i nie potrafię pogodzić się z tym, co się stało.
Cześć, pamięci kolegom, którzy odeszli śmiercią lotnika oraz szybkiego powrotu do zdrowia i latania, rannym.

W czasie tego weekendu w Krakowie zgineło w wypadkach samochodowych 6 osób a kilkadziesiąt zostało ranych, wobec tego, idąc tym tokiem rozumowania, postuluję by zabronić tej nonszalacji oraz snobizmu i zakazać poruszania się, po tym królewskim mieście.

Roman Boratyn

Ľródło: Blog Leszka Mańkowskiego
Leszek Mańkowski
Losowe zdjęcia


powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

powiększ

Imprezy lotnicze


26 Mistrzostwa Bielska w gimnastyce sportowej. 2019.03.08

Złap Bakcyla - spotkanie z mistrzami Narciarstwa

X NOWOTARSKI PIKNIK LOTNICZY 7-8. 07.2018